+48 32 781 84 56 lub +48 665 123 850 kontakt@project-travel.pl

Poradnika kursów językowych ciąg dalszy – dziś na tapecie… narodowość Twojego lektora. 🙂

Dobre szkoły językowe w większości oferują wybór między polskim lektorem lub z native speakerem. Native speaker – inaczej osoba posługująca się danym językiem jako językiem ojczystym (np. Ty i ja jesteśmy native speakerami języka polskiego). Ale z czym to się tak naprawdę je?

Oba warianty mają oczywiście swoje plusy i minusy – zacznijmy zatem od zajęć z Polakiem.

Największym i najbardziej oczywistym plusem zajęć z Polakiem jest to, że… się rozumiecie. 😉 Przydaje się to zwłaszcza w sytuacjach, gdy jesteś początkujący i masz problem z poszczególnym słownictwem. Lektor służy wtedy polskim tłumaczeniem lub chętnie wyjaśni dane zjawisko na naszym analogicznym przykładzie. Okazuje się to szczególnie przydatne w kwestiach slangu, gotowych wyrażeń czy związków frazeologicznych. Nie będziesz miał zatem problemu ze zrozumieniem, dlaczego rozmarzony Anglik „jest na dziewiątej chmurze” albo dlaczego „czuje się niebiesko”, gdy rzuciła go dziewczyna. Dorzucając do tego moją osobistą refleksję: Polacy sprawdzają się świetnie jako wykładowcy gramatyki czy osoby prowadzące do egzaminu.

Czasem jednak lektor polski posługuje się słownictwem zbyt „formalnym”. Na takich zajęciach uczysz się mówić pięknym, literackim językiem, po czym wyjeżdżając do danego kraju nie masz pojęcia, co mówią do Ciebie ludzie na ulicy. Dzieje się to wtedy, gdy na zajęciach nie „dotykacie” tematów mowy potocznej czy różnych akcentów.

Z drugiej strony barykady mamy rodowitych Anglików/Francuzów/Włochów etc. Jasne, na początku pewnie będziesz onieśmielony ich idealnym akcentem – powinieneś jednak wybrać tę opcję, jeśli właśnie taki idealny akcent chciałbyś wyrobić u siebie. Dodatkowo native speaker, bardzo często nieświadomie, mówi z pewną dozą slangu. Nie do końca zdając sobie z tego sprawę, wtrąca pewne wyrażenia lub słówka, jak na przykład nieśmiertelne hiszpańskie „bueno” co drugie słowo. 😉 Dla Ciebie jako kursanta jest to nieocenione; masz wtedy szansę nauczyć mówić się tak, jakbyś całe życie przegadał ze znajomymi Hiszpanami.

Native speakerzy mają jednak to do siebie, że nie zawsze posiadają kwalifikacje stricte nauczycielskie. Wiadomo, zawsze native jest świetnym wyborem, gdy chcesz nauczyć się mówić, co jednak w momencie, gdy chciałbyś nauczyć się pisać, zrozumieć zawiłości gramatyki czy zdać egzamin? Wtedy zajęcia z native speakerem mogą nie wystarczyć. Ich tłumaczenie może okazać się dla Ciebie zbyt zawiłe lub – co gorsza – możesz usłyszeć „używamy tego czasu, bo tak”.

Podsumowując: nie ma idealnego „przepisu” na kurs językowy. Narodowość lektora też nie zawsze musi być wyznacznikiem, przecież native może idealnie wytłumaczyć użycie Subjonctif, a Polak nauczy Cię więcej slangu niż rodowity Włoch. Generalna zasada jest jednak taka: wybierajmy zajęcia z Polakami, gdy chcemy zrozumieć gramatykę lub przygotowujemy się do konkretnego celu (np. egzamin czy rozmowa o pracę), a native speakera, gdy chcemy wzmocnić przede wszystkim mówienie.

Pamiętajcie jednak – nieważne skąd jesteś, ważne jak uczysz, dlatego patrzcie przede wszystkim na metody, kwalifikacje i podejście, ale o tym w następnym wpisie 😉